Zakupy na pchlim targu cieszą się od kilku lat ogromną popularnością w Polsce. By stworzyć pchli targ wcale nie potrzeba wiele. Wystarczy sporo pustego terenu, który wynajmuje się sprzedającym. Dodatkowo można bardzo dużo zarobić sprzedając miejsca parkingowe. Pchli targ jest najczęściej otwieramy w dzień wolny, jak na przykład w niedziele. Otwierany jest już z samego rana. Im lepsza pogoda, tym więcej ludzi przyjeżdża na zakupy na pchlim targu. A można na nim kupić praktycznie wszystko. Od zwierząt, po meble, przez roślinność do sprzętu gospodarstwa domowego. Można kupić tam zarówno rzeczy używane, prawie zabytkowe, po nowe rzeczy, które sprzedaje producent. Swoje stanowiska na pchlim targu mają piekarnie, sklepy ogrodnicze czy osoby, które sprzedają swoje własne wyroby. Własnoręcznie stworzone meble czy orzechy z własnej plantacji. Na pchlim targu można kupić używany rower czy też meble działkowe, możliwości są nieskończone. Na dodatek zawsze można targować się ze sprzedawcom. To wszystko przyciąga ludzi na pchli targ.

Jeśli od tej strony spróbujemy spojrzeć na analizowany tu nurt działań, artystycznych — usytuowanie go w orbicie wpływów myśli da­lekowschodniej stanie się dla nas w pełni prze­konywające.Trzeba by tedy na wybór przez artystów współczesnych przedmiotów z otoczenia po­wszedniego popatrzyć w nowy sposób. Trzeba by i sakralizację tych przedmiotów przez umieszczenie ich w obszarze sztuki potrakto­wać inaczej. Trzeba by im przydać nie tylko inną rolę, ale i szukać dla nich innych obsza­rów odniesienia.Byłoby jednak nieuprawnione sądzić, że wszystkie albo i większość obiektów wybiera­nych przez artystów z potocznej rzeczywistości i przenoszonych w rzeczywistość sztuki to obiekty przeznaczone do medytacji, jak jantry lub kwiat, liść czy źdźbło trawy w rękach mędrca Wschodu, który wie, że wszystko w świecie przedmiotów jest względne, pozorne i przemijające, i może powiedzieć: „Saham” (ja jestem nią) albo „So’ham” (ja jestem nim), bowiem „nie ma różrficy między mną a tobą”

Chodziłoby tedy o przedmiot traktowany ja­ko, element służący skupieniu. Wedle upani- szad, a za nimi wedle całej indyjskiej myśli filozoficznej „drogą do osiągnięcia równowagi umysłu jest skupienie, czyli utwierdzenie myśli przez pewien czas na okfeślonym przedmiocie przez wyeliminowanie wszystkich innych przedmiotów”.„Upasana, czyli medytacja — powiada Chethimattam — nie jest to tylko ćwiczenie wyobraźni i intelektu […]. Jej celem jest głębokie wniknięcie w siebie i znalezienie ogniwa między siłami psychicznymi a kosmicz­nymi […] wyjście poza konwencjonalne utoż­samienie jaźni jednostki z jej ciałem i indy­widualnością, która jest źródłem wszystkich konfliktów i niezgodności. Poprzez skupienie człowiek usiłuje przekroczyć siebie i utożsamić się z tym, co transcendentalne w takim samym stopniu, w jakim identyfikuje się z ciałem.

W ślad za taką interpretacją można by trak­tować nurt sztuki operującej elementami rze­czywistości jako, do pewnego stopnia, tamtemu przeciwstawny. W tym sensie, że artyści wy­powiadający się poprzez przedmiot wyjęty z rzeczywistości otaczającej nie potrafią się wyzwolić z tradycji rzeczy „dotykalnych”, sprawdzalnych zmysłami wzroku i dotyku. Nic jednak błędniejszego. Te obiekty empiry­cznie uchwytne traktowane są przecież przez artystów jako elementy uniwersum, albo zna­czące, albo jako takie, a niczym nie różniące się od innych — sakralizowane. Granica mię­dzy nimi i im pokrewnymi, z nimi stycznymi czy otaczającymi je, zatarta została, ponieważ wszystko jest jednością. Wszelkie różnice są pozorne, gdyż istota bytu jest jedna.

Cały problem sięgania w sztuce po pojęcia w miejsce obrazu rzeczywistości, po syntezy o  charakterze uniwersalnym w miejsce pene­tracji wydzielonych, szczegółowych elementów, po kontemplację o charakterze intelektualnym w miejsce kontemplacji estetycznej, dążenie do obiektywizacji w sztuce aż do granic ano­nimowości, wreszcie i cała tendencja do zatar­cia granic między sztuką a rzeczywistością — wszystko to daje się w sposób naturalny ‚ umiejsców ić w dalekowschodniej koncepcji pojmowania świata i roli w nim jednostki, kłó­cąc się jednocześnie w sposób oczywisty z pra­gmatycznym i personalistycznym charakterem systemów myślenia dominujących w kręgu kultury śródziemnomorskiej.

Traktowanie filozofii Wschodu jako czynnika kształtującego sztukę nowoczesną w sposób bezpośredni, czyli drogą studiów nad nią współczesnych artystów, a następnie wykorzy­stania wniosków z niej płynących w pracy twórczej, byłoby oczywiście daleko idącym uproszczeniem. Niemniej jednak infiltracja myśli wschodniej w kulturę europejską ode­grała — w moim przekonaniu — istotną rolę w wielu procesach przeobrażeń tej kultury, a co za tym idzie, kształtowaniu się nowego, odmiennego punktu obserwacji i pojmowania świata. Wydaje się, że prześledzenie tego pro­cesu w obszarze sztuki byłoby możliwe poczy­nając już od impresjonizmu, ale jego punkt szczytowy jest sprawą właśnie naszego czasu.

Pierwszy dąży do tworzenia systemów filozoficznych o charakte­rze kosmicznym, zamykających w jednej, wszechobejmującej wizji początek wszechrze­czy, dzieje wieków, jak też zamieranie i roz­kład świata. Drugi ma tendencje do zajmowa­nia się nudnymi szczegółami dotyczącymi świata, a uchodzi jego uwadze poczucie jedno­ści i całości. Myśl indyjska porywa się na sze­roki, bezosobowy pogląd na istnienie i naraża się na krytyczny zarzut, iż jest raczej ideali­styczna, kontemplatywna i wydaje wizjone­rów, ludzi obcych sprawom tego świata. Myśl zachodnią natomiast cechuje raczej szczegóło­wość i pragmatyzm. Opiera się ona na tym, co nazywamy zmysłami, podczas gdy myśl in­dyjska stawia zmysł wewnętrzny (duchowy) na usługi dociekań filozoficznych”.