//////

Jeśli od tej strony spróbujemy spojrzeć na analizowany tu nurt działań, artystycznych — usytuowanie go w orbicie wpływów myśli da­lekowschodniej stanie się dla nas w pełni prze­konywające.Trzeba by tedy na wybór przez artystów współczesnych przedmiotów z otoczenia po­wszedniego popatrzyć w nowy sposób. Trzeba by i sakralizację tych przedmiotów przez umieszczenie ich w obszarze sztuki potrakto­wać inaczej. Trzeba by im przydać nie tylko inną rolę, ale i szukać dla nich innych obsza­rów odniesienia.Byłoby jednak nieuprawnione sądzić, że wszystkie albo i większość obiektów wybiera­nych przez artystów z potocznej rzeczywistości i przenoszonych w rzeczywistość sztuki to obiekty przeznaczone do medytacji, jak jantry lub kwiat, liść czy źdźbło trawy w rękach mędrca Wschodu, który wie, że wszystko w świecie przedmiotów jest względne, pozorne i przemijające, i może powiedzieć: „Saham” (ja jestem nią) albo „So’ham” (ja jestem nim), bowiem „nie ma różrficy między mną a tobą”

Chodziłoby tedy o przedmiot traktowany ja­ko, element służący skupieniu. Wedle upani- szad, a za nimi wedle całej indyjskiej myśli filozoficznej „drogą do osiągnięcia równowagi umysłu jest skupienie, czyli utwierdzenie myśli przez pewien czas na okfeślonym przedmiocie przez wyeliminowanie wszystkich innych przedmiotów”.„Upasana, czyli medytacja — powiada Chethimattam — nie jest to tylko ćwiczenie wyobraźni i intelektu […]. Jej celem jest głębokie wniknięcie w siebie i znalezienie ogniwa między siłami psychicznymi a kosmicz­nymi […] wyjście poza konwencjonalne utoż­samienie jaźni jednostki z jej ciałem i indy­widualnością, która jest źródłem wszystkich konfliktów i niezgodności. Poprzez skupienie człowiek usiłuje przekroczyć siebie i utożsamić się z tym, co transcendentalne w takim samym stopniu, w jakim identyfikuje się z ciałem.

W ślad za taką interpretacją można by trak­tować nurt sztuki operującej elementami rze­czywistości jako, do pewnego stopnia, tamtemu przeciwstawny. W tym sensie, że artyści wy­powiadający się poprzez przedmiot wyjęty z rzeczywistości otaczającej nie potrafią się wyzwolić z tradycji rzeczy „dotykalnych”, sprawdzalnych zmysłami wzroku i dotyku. Nic jednak błędniejszego. Te obiekty empiry­cznie uchwytne traktowane są przecież przez artystów jako elementy uniwersum, albo zna­czące, albo jako takie, a niczym nie różniące się od innych — sakralizowane. Granica mię­dzy nimi i im pokrewnymi, z nimi stycznymi czy otaczającymi je, zatarta została, ponieważ wszystko jest jednością. Wszelkie różnice są pozorne, gdyż istota bytu jest jedna.

Cały problem sięgania w sztuce po pojęcia w miejsce obrazu rzeczywistości, po syntezy o  charakterze uniwersalnym w miejsce pene­tracji wydzielonych, szczegółowych elementów, po kontemplację o charakterze intelektualnym w miejsce kontemplacji estetycznej, dążenie do obiektywizacji w sztuce aż do granic ano­nimowości, wreszcie i cała tendencja do zatar­cia granic między sztuką a rzeczywistością — wszystko to daje się w sposób naturalny ‚ umiejsców ić w dalekowschodniej koncepcji pojmowania świata i roli w nim jednostki, kłó­cąc się jednocześnie w sposób oczywisty z pra­gmatycznym i personalistycznym charakterem systemów myślenia dominujących w kręgu kultury śródziemnomorskiej.

Traktowanie filozofii Wschodu jako czynnika kształtującego sztukę nowoczesną w sposób bezpośredni, czyli drogą studiów nad nią współczesnych artystów, a następnie wykorzy­stania wniosków z niej płynących w pracy twórczej, byłoby oczywiście daleko idącym uproszczeniem. Niemniej jednak infiltracja myśli wschodniej w kulturę europejską ode­grała — w moim przekonaniu — istotną rolę w wielu procesach przeobrażeń tej kultury, a co za tym idzie, kształtowaniu się nowego, odmiennego punktu obserwacji i pojmowania świata. Wydaje się, że prześledzenie tego pro­cesu w obszarze sztuki byłoby możliwe poczy­nając już od impresjonizmu, ale jego punkt szczytowy jest sprawą właśnie naszego czasu.

Pierwszy dąży do tworzenia systemów filozoficznych o charakte­rze kosmicznym, zamykających w jednej, wszechobejmującej wizji początek wszechrze­czy, dzieje wieków, jak też zamieranie i roz­kład świata. Drugi ma tendencje do zajmowa­nia się nudnymi szczegółami dotyczącymi świata, a uchodzi jego uwadze poczucie jedno­ści i całości. Myśl indyjska porywa się na sze­roki, bezosobowy pogląd na istnienie i naraża się na krytyczny zarzut, iż jest raczej ideali­styczna, kontemplatywna i wydaje wizjone­rów, ludzi obcych sprawom tego świata. Myśl zachodnią natomiast cechuje raczej szczegóło­wość i pragmatyzm. Opiera się ona na tym, co nazywamy zmysłami, podczas gdy myśl in­dyjska stawia zmysł wewnętrzny (duchowy) na usługi dociekań filozoficznych”.